Z przyjemnością ogłaszamy, że na tegorocznej edycji Warsaw Gallery Weekend będziemy pokazywać indywidualną wystawę Anny Myszkowiak „Z drzazgą na dłoni”.
Kuratorem ekspozycji będzie Stach Szabłowski.
Będziemy czekać na Was przy ul. Dzielnej 5 w dniach 19-21.09.2025 w godzinach 11:00-19:00.
Uprasza się o nie dotykanie eksponatów. Jednocześnie uprzedzamy, że nie możemy zagwarantować wzajemności z ich strony. W rzeźbach Anny Myszkowiak to, co dotykalne, staje się widzialne, a to, co widzimy, ukazane jest tak, abyśmy odczuli to przez skórę, pod powiekami, w kręgosłupie, przez który przechodzi dreszcz. Prace artystki powstają z myślą o naruszaniu nietykalności odbiorcy – dotykają świadomości. Anna Myszkowiak kształtuje tworzywa – sklejkę, mdf, aluminium, drewno, wełnę stalową, żywicę – tak, by te nieożywione materie przemawiały mową ciała. Ich dyskurs układa się nie tyle w opowieść, ile we fragmentaryczną obecność. Dłoń, łza, tors, szkielet. Grafitowy cień oka ukrytego za rzęsami ze sklejki. Czy te figury, gdyby zbudować z nich jeden obraz, stałyby się autoportretem? Czy raczej rodzajem zwierciadła ukazującego organizm – postać, z którą osoba odwiedzająca wystawę współodczuwa, jakby to było jej własne odbicie? Zbroja, egzoszkielet, proteza, maska, strój – te skojarzenia w wypadku prac Anny Myszkowiak są uprawnione i nieprzypadkowe. Przyglądanie się rzeźbom artystki przypomina zakładanie na siebie i przymierzanie doświadczeń, które wymykają się słowom, ale pozostają fundamentalne dla sposobów, w jaki czująca istota przeżywa swoje fizyczne bycie w świecie. Artystka przychodzi do widza z drzazgą na dłoni. Czy wyciągnęła ją z siebie? Jeżeli tak, to jest dar osobisty i zarazem niebezpieczny dar; można się nim skaleczyć, potrafi utkwić głęboko w pamięci. Jest zaproszeniem do wyjścia poza strefę komfortu – tam, gdzie świadomość za pośrednictwem ciała spotyka się ze światem. To obszar, w którym zaciera się rozróżnienie między przyjemnością i bólem, pieszczotą i zranieniem – i w którym tętni życie z jego ambiwalencją, siłą, kruchością, lękiem i pragnieniem.
Stach Szabłowski