OBECNOŚĆ
Nigdy dotąd pojęcie obecności nie wymykało się definicjom tak bardzo jak dziś. To, co efemeryczne i cyfrowe, konstytuuje współczesną kulturę silniej niż to, co materialne. Widoczność nie jest już funkcją obiektu ani jego skali, lecz narzędzi patrzenia, którymi się posługujemy.
Złożoność tego przesunięcia od blisko trzydziestu lat stanowi istotny obszar praktyki Dominika Lejmana. Jego malarstwo budowane jest na nieoczywistych nałożeniach form i przejawów obecności, które nie stabilizują się w jednym porządku widzialności. Obraz nie funkcjonuje tu jako przezroczyste medium, lecz jako materialne zdarzenie wymagające czasu i uważności. Zatrzymuje widza na swojej powierzchni, angażując zarazem jego obecność oraz jego własny, temporalny porządek patrzenia.
Kluczowe napięcie ujawnia się w relacji malarstwa i projekcji. Oba te porządki współistnieją, nie znosząc się nawzajem. Projekcja nie zastępuje obrazu ani go nie dopełnia — raczej go uruchamia, wydobywając jego kolejne warstwy i wprowadzając własny, efemeryczny porządek czasu. W tej relacji obecność ujawnia się poprzez manifestację jej braku. To, co widzialne, ulega świadomemu rozrzedzeniu. Nie chodzi tu o negację obrazu, lecz o jego osłabienie i przesunięcie — o proces, który niemiecki krytyk i kurator sztuki Ulrich Loock opisał jako de-prezentację w komentarzu do przeglądowej wystawy Dominika Lejmana Phantoms w St Matthäus Kirche w Berlinie na początku roku.
Anamorficzne deformacje proporcji obrazu dodatkowo destabilizują pozycję widza. Nie stoi on już w centrum, lecz zostaje przesunięty na margines i włączony w strukturę pracy jako jeden z jej elementów. Widzenie nie jest tu neutralnym aktem, lecz strategiczną częścią układu, który konstytuuje się w czasie — między światłem, materią i spojrzeniem.
Poszczególne realizacje funkcjonują jako autonomiczne układy — niepodporządkowane jednej narracji ani wspólnemu porządkowi znaczeń. Każda z nich ustanawia własne warunki widzialności i własny tryb obecności. Spójność wystawy nie wynika z jedności, lecz z napięcia między tymi strukturami — z ich współistnienia bez konieczności pełnego scalenia.
W tym sensie współczesność obrazu i jego składowych ujawnia się jako anachroniczna — nie w pełni zgodna z własnym czasem, lecz uwrażliwiona na jego pęknięcia i przesunięcia. Obrazy Lejmana, nawet nie pozostając w bezpośredniej relacji z projekcją, wprowadzają opóźnienie i materialny opór, który zakłóca natychmiastowość wizualnego doświadczenia.
Obraz nie jest tu reprezentacją, lecz sytuacją uzależnioną od subiektywnego, czasowego porządku percepcji. Jego obecność nigdy nie jest dana w pełni — odsłania się stopniowo, pozostając zawsze nieco przesuniętą względem własnej widzialności.
WGW 2026
18 – 27.09.2026
ul. Dzielna 5
00 – 162 Warszawa